Archiwum
Zakładki:
A. Moje inne blogi
A. Zbiory moich prac z oczka blox
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Forum
K. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Czapka łatwa


Plaster miodu


Pompony, pomponiki


Prawie kropki


Raglan bez problemu


Sposoby zszywania


Sweterek w kawałku


Buciki zapinane


Napinanie serwetki


Problem z długą żyłką


Buciki w prążki


Stabilizacja dzianiny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


Lubię splatać oczka przy pomocy drutów i wiązać węzełki czółenkami

4.Sploty kolorowe (żakard)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Jakiś czas temu pewna bardzo miła osoba poskarżyła się, że ma problem ze zdobyciem zeszytu z kartkami zszywanymi.
W Jej okolicy spotkała jedynie zeszyty z kartkami klejonymi, które często po prostu odrywają się przy częstym otwieraniu zeszytu.
A ponieważ zeszyt ma służyć do częstego korzystania w celu notowania różnych opisów i cennych uwag, więc kartki nie mogą się odrywać.

Bez trudu znalazłam odpowiedni zeszyt z kartkami szytymi i w sztywnej okładce, by był odporny na zginania.
Wiedziałam do czego przeznaczony, pomyślałam, że zeszyt powinien mieć stosowne "ubranko".

Najpierw myślałam, by uszyć coś odpowiedniego z "wmontowanym" hafcikiem, ale gdy przeglądałam karton z włóczkami i próbkami dzianin do sprucia, natknęłam się na coś, co podsunęło mi pomysł.

Kiedyś..., dawno temu... robiłam próbne wzorki dzianin na maszynie Brother.
Niektóre kawałki uchowały się w kartonie do dziś.
Jeden z tych kawałków doczekał się zastosowania.

Wyprułam odpowiedni odcinek dzianiny, zakończyłam oczka, wykonałam małe szycia w odpowiednich miejscach i wyszło coś takiego, co mogłam założyć na zeszyt - taki dziany kubraczek. :)))

notes w dzianej okładce

W środku wkleiłam obrazek z dzianym aniołkiem i dedykacją adekwatną do przeznaczenia notesu.

notes w dzianej okładce

Notes w dzianym kubraczku stał się upominkiem pod choinkę dla... Motylka.
W notesie Motylek znalazła jeszcze zakładkę frywolitkową, która jest upominkiem za prawidłową odpowiedź na pytanie dotyczące pewnego haftowanego zwierzaczka, ale o tym piszę TUTAJ.

A maszynę dziewiarską dwupłytową (Brother KH840) chętnie "oddam" za co nieco w dobre ręce.
Może znacie kogoś, kto chciałby stać się posiadaczem takiej maszyny?
Na wszystkie pytania odpowiem drogą e-mailową.
 

czwartek, 11 marca 2010

Gdy nie mam nic konkretnego do zrobienia alb chcę od czegoś odpocząć, robię coś bliżej nieokreślonego - pisałam o tym wcześniej.

Nieokreślone toto jest w momencie zaczynania, ale już po kilku rządkach przychodzi pomysł i albo pruję te rządki i nabieram odpowiednią liczbę oczek albo stwierdzam, że może być i robię dalej.

Z takich robótek "dla zajęcia rąk", powstały ostatnio trzy kawałeczki dzianiny - jeden nie chciał się "zamknąć" (nawet do fotki), więc jeszcze jest z drutami. 

Przy okazji takich robótek wykorzystuję resztki włóczek - jak widać :)

trzy drobiazgi

Teraz, gdy pomysł na ich wykończenie i przeznaczenie dojrzał, nie pozostaje mi nic innego, jak nadać tym kawałkom odpowiednią formę, ale o tym za dni kilka, bo teraz mam ważniejsze rzeczy do zrobienia - Święta idą.

sobota, 06 marca 2010

Nie mam zapotrzebowania na sweterki, bluzki tudzież inne odzienie, bo szafa już nie mieści, więc robię serwetki i inne różności, które mogą się przydać.
Jednak te inne różności robię do szuflady, by później z niej wyciągnąć i zrobić z tym czymś użytek.

Tak stało się z kwadratami, których zrobiłam już kilka.
Fotki dwóch kwadratów pokazałam TUTAJ, a o pozostałych napiszę innym razem.

Gdy nie mam ochoty kontynuować (szczególnie przy sztucznym świetle) jakiejś zaczętej robótki, chwytam za druty i zaczynam robić jakiś nowy drobiazg.

Tak było wczorajszego wieczoru.
Jakiś dziwny nastrój mnie opanował, że co wzięłam którąś z robótek "w toku", to po zrobieniu rządka lub dwóch traciłam ochotę na kontynuowanie pracy.

W końcu chwyciłam za pięć drutów i zaczęłam przerabiać oczko po oczku, a teraz zastanawiam się, co z tego zrobić.

początek drobiazgu

Pewnie coś wymyślę, ale o tym napiszę, gdy pomysł zostanie zrealizowany.

*****

Zapraszam do zabawy w "Łapanego"
- szczegóły
TUTAJ

poniedziałek, 30 listopada 2009

Zawsze traktuję życzenie męża jako najważniejsze, jeśli dotyczy moich robótek [hi hi]

Od pewnego czasu polubił golf-ocieplacz i zapytał, czy mogę Mu zrobić następny.
Dla mnie takie pytanie, to woda na młyn.

Ostatnio robiłam przegląd w moich włóczkach i okazało się, że mam sporo resztek, więc wrzuciłam je do jednego worka z myślą, że wykorzystam je przy różnych okazjach.

Właśnie nadarzyła się jedna z okazji, więc nie omieszkałam tego wykorzystać.

Wybrałam dwa zbliżone kolory (ciemny bordo i brąz - na zdjęciu nieco rozjaśnione) i powstał taki prosty golf-ocieplacz - ku zadowoleniu męża :)

Zrobię Mu jeszcze inny, ale będzie on jednym z prezentów pod choinkę.

golf-ocieplacz

*****

TUTAJ - napisałam o kolejnych wyróżnieniach, jakie otrzymałam i przekazałam dalej.

Wyróżnienie
wyróżnienie
- dla tego blogu przyznała mi Elzbieta.morawiec - dziękuję ślicznie.

poniedziałek, 02 lutego 2009

Zapowiedzi powrotu zimy sprawiły, że otrzymałam mężowskie zamówienie na "szyjogrzeja".
Ponieważ po skończeniu swetra zostało trochę włóczki uznałam, że może golf ocieplacz taki melanżowy zrobić.
Pomysł został zaakceptowany.

Dwie sprawy - problem, o którym pisałam ostatnio oraz mąż chory z wysoką temperaturą, nie nastrajały do robótek.
Jednak musiałam się czymś zajmować, by nie zbzikować.
Pozaczynałam więc kilka robótek, w tym trzy na drutach.
Jedną z nich był właśnie golf - ocieplacz.

Zrobiłam go metodą, którą zastosowało już  kilka blogowiczek, czyli od góry i raglanem. 

golf ocieplacz

Niestety, jednego koloru włóczki było mniej, więc karczek z tyłu został znacznie skrócony.

golf ocieplacz - widok z góry

Jednak, taka wersja została sprawdzona przez użytkownika i oceniona jako golf super-grzej.
Znaczy - cel został osiągnięty.

środa, 15 listopada 2006

Wzory żakardowe (kolorowe) sprawiają, że prosty w formie sweterek może stać się prawdziwym dziełem.

Pamiętam, gdy (kiedyś tam - dawniej) były bardzo modne swetry z wrabianymi kwiatami i figurami geometrycznymi oraz pejzażami, zwierzaczkami, wzorami norweskimi, itp.
Zapragnęłam i ja mieć taki sweter.
Dziś byłaby to sukienka mini.

Pamiętam wzór - drzewo targane wiatrem.
Naszkicowałam na papierze rysunek w wymiarze pasującym do wielkości swetra.
Zabrałam się do robótki z wielką ochotą i z taką samą ochotą ją odrzuciłam.
Przyczyną były plączące się długie nitki po lewej stronie robótki.

Oj, gdybym wtedy miała tę wiedzę, którą mam dziś, pewnie byłabym dumna z mego dzieła.
Gdybym wiedziała, co zrobić z tymi niesfornymi nitkami, których pełno wisiało po lewej stronie i które plątały się w trakcie roboty.
Co prawda dopięłam swego, bo zrobiłam na swetrze drzewo, ale było to drzewo spokojne z koroną pełną liści. 
Jednakże  sweter nie "pożył" długo, bo szybko przestał mi się podobać - to jednak nie było to, co na początku zamierzałam.
Dziś widzę, że znów wzrasta zainteresowanie wrabianymi wzorami.
Szczególnie wyroby dziecięce ozdabiane są różnymi pojazdami, misiami, motylkami itp.

Jak sobie poradzić z długimi łącznikami po lewej stronie robótki, pokazują poniższe rysunki wyszperane w moich zbiorach.









Myślę, że są one dość czytelne i będą służyły pomocą tym, którzy chcą bawić się tworzeniem wrabianych wzorów żakardowych.

Przypomniał mi się jeszcze inny sposób ozdabiania sweterków.
Zniechęcona nieznośnymi nitkami przy wzorach wrabianych, po prostu wyszyłam taki oto pojazd na sweterku bratanka, a było to wiele lat temu.
Nawet już nie pamiętam skąd mam tę kartkę ze schematem.



Przy haftowaniu dzianiny można stosować takie same ściegi jak przy wyszywaniu na tkaninach.
Jest jednak taki specyficzny sposób - nazywa się cerowaniem, w którym nitkę przeprowadza się dokładnie tak jak przebiega nitka w oczku dzianiny.
Wówczas wyhaftowany rysunek wygląda jak wrabiany - jest tylko trochę wypukły.
Rysunek pokazuje wyszywanie oczkami cerowanymi.

czwartek, 02 lutego 2006

Z wcześniejszych dziewiarskich robótek zostało mi trochę włóczki w różnych kolorach. W poszukiwaniu pomysłu na wykorzystanie tych resztek, przeszukałam czasopisma w sklepie. Poszukiwania nie zadowoliły mnie, więc przewertowałam moje zbiory - niektóre już wiekowe, ale zawsze znajduję w nich coś nowego, co może podobać się także i w dzisiejszych czasach.



Wykonam (być może) ten sweterek w ramach OLIMPIJSKIEGO ROBÓTKOWANIA.
Oczywiście nie będą to dokładnie te same kolory.
Jak zwykle zresztą co nieco tu zmienię, bo to nie byłabym ja. A druga sprawa - wszystko uzależnione będzie od ilości włóczki w danym kolorze. 
To, co widać na obrazku zainspirowało mnie; projekt ulegnie jedynie minimalnym zmianom. Sama jestem ciekawa efektu.

środa, 01 lutego 2006

Szukałam zdjęć, gdzie jestem w moich wyrobach,  które "poszły w świat" i muszę przyznać, że przykro mi się zrobiło. Tyle ich (znaczy wyrobów) w swoim życiu narobiłam, a na pamiątkę pozostało mi kilka zdjęć, w tym niektóre niezbyt wyraźne. Najpierw nie miałam aparatu, a potem nie wpadło mi do głowy, aby wyroby uwieczniać na fotkach i stworzyć coś w rodzaju albumu. Teraz są inne czasy, a ja nie mam już takich potrzeb w zakresie sweterków, chyba że na prezenty.
Ten poniżej, to był pewnie mój pierwszy sweter z wrabianym kolorowym motywem, innym niż poziome pasy.

Wykonałam go z cienkiej 100-procentowej wełny, w kolorach: grafit i jasnokremowy (naturalny). Bardzo lubiłam ten sweterek, bo był cienki i ciepły. Pamiętam, że potem (jak z niego wyrosłam) długo leżał na półce, zanim się z nim pożegnałam. Taka już jestem - mam sentyment do wszystkich moich robótek.

sobota, 28 stycznia 2006

Na okres jesienny najlepsze są kamizelki, potem przyjdzie pora  swetry, a potem znów kamizelki - na wiosnę.
Sklepy serwują przeróżne kamizelki – najczęściej z polaru i kreszu.
Nie wszyscy mają zdolności krawieckie i dziewiarskie, a niektórzy są po prostu wygodni (no, czasem zapracowani). Ci, którzy sami coś tworzą, wiedzą ile przyjemności sprawia własnoręczne wykonanie różnych wyrobów.
Kiedyś zrobiłam sobie taką kamizelkę:



Jaka byłam dumna, że wytrwale przekładałam kolorowe włóczki, aby osiągnąć taki efekt. Niestety "wyrosłam" z niej i razem wieloma innymi swetrami przekazałam na rzecz osób potrzebujących.
Każdą rzecz, którą wykonałam i wykonuję, obdarzam ogromnym sentymentem. Nieraz trudno mi się z nimi rozstawać, ale wiem, że u mnie mogą leżeć bezużytecznie na półce, a komuś są potrzebne.

Oj! Robi się sentymentalnie.
Wracam do kamizelek - fotki kamizelek pokazane w notce pochodzą z wycinków starych gazet.
Kiedy jeszcze nie potrafiłam sama ich projektować i wykonywać obliczeń, szukałam schematu do wykonania danego fasonu, a następnie stosując upatrzony wzór (np. na swetrze) wpasowywałam w schemat. Czasem było to trudne, ale wysiłek opłacał się.  Niekiedy podobała mi się kamizelka, ale była rozpinana,



stosowałam więc w miejscu plisy dodatkową ilość oczek na określony wzór (gładki – mniej oczek, warkocz – więcej) i powstawała kamizelka nie zapinana.
Teraz robię niemal "na pamięć" – taka ma być długość, więc należy zrobić podkrój na pachy, na tej wysokości ma zacząć się dekolt, więc zaczynam zbierać oczka itd. itd.

Niektóre kamizelki mogą w letnie dni lub wieczory zastąpić bluzkę.

 

 

Gdy któregoś dnia (po latach), zajrzałam do mojego koszyka ze swetrami "w toku" okazało się, że są 3, a nie jak myślałam – 2. Zabrałam się ostro do pracy – oczywiście wzięłam na pierwszy rzut ten, w którym było najmniej do zrobienia – zszycie elementów i oto efekt.

 

Następne czekają w kolejności.
Temu brakuje rękawów, więc najbliższe wieczory mam zajęte.

              

 

Zaś drugi ma przód i rękawy, a do zrobienia pozostał tył.


W obydwu swetrach wykorzystałam włóczki z pozostałości po robieniu innych sweterków. No może niewiele dokupiłam.

 

Dopisek parę dni później

 

Po skończeniu i zszyciu, swetry wyglądają tak:

sweter męski

sweter damski